
– Przy wyniku 5:1 myślę, że zaczęłam grać zbyt pasywnie i jednostajnie. A ona to bardzo dobrze wykorzystała, zaczęła być o wiele bardziej agresywna, w tych warunkach ciężko mi było znowu wejść w ten mecz – powiedziała Maja Chwalińska, sensacyjna półfinalistka turnieju Rolanda Garrosa. Na pytanie Interii przyznała, że udaje jej się znaleźć w swego rodzaju bańce i jedną wiadomością być może rozczaruje tysiące, jeśli nie miliony polskich kibiców.
