Mózg został wepchnięty do środka, życie zawisło na włosku. Dotrzymał słowa

Był jednym z najlepszych piłkarzy inauguracyjnego meczu mundialu Meksyk – RPA (2:0). Po tym jak strzelił bramkę, po jego policzkach zaczęły spływać łzy. Za moment podniósł ręce w górę, bo gola zadedykował zmarłemu ojcu. Tak naprawdę Raul Jimenez, mistrz olimpijski z 2012 roku, nie powinien nadal grać w piłkę nożną, a tymczasem w wieku 35 lat strzelił najważniejszego gola w swojej karierze. Tylko cud sprawił, bo tak określi to lekarze, że w ogóle przeżył zdarzenie z listopada 2020 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *