Po 0:6 Sabalenka wyrzuciła kilka słów z serca. Później pojawiła się „Maja”

Aryna Sabalenka prowadziła z Dianą Sznajder już 6:3 i 5:3, miała półfinał Rolanda Garrosa na wyciągnięcie ręki. I dokonała czegoś, co w jej przypadku jest wręcz niewiarygodne. Przegrała 10 kolejnych gemów, decydującego seta aż 0:6. I nic dziwnego, że miała wisielczy humor, na spotkaniu z dziennikarzami wypaliła, że chciałby rzucić tenis, przynajmniej na kilka dni. A później zaczęła mówić o rywalkach. I o Mai, bo nazwiska Polki nie była w stanie wypowiedzieć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *