
– Po półfinale miałem wracać. Ale po co ja mam wracać do Polski, jak mamy Maję w finale? Wolę być tutaj. Historia tenisa dzieje się na naszych oczach. Coś wspaniałego – mówi Interii Darek, który gardło zdzierał już w czwartek. – Atmosfera na półfinale była jak w Polsce, oglądamy po świecie wiele meczów, ale ten doping dla Mai to była rewelacja. Dziś będzie podobnie – to już głos Wojciecha. Z zapowiedzi Polaków wynika, że znów zrobią wszystko, by ponieść Maję Chwalińską do zwycięstwa (godz. 15) w finale Roland Garros.
