W debacie o zielonej transformacji najwygodniejszą obietnicą jest zielony wzrost. To elegancka formuła pozwalająca zachować niemal wszystko: rosnące PKB, konsumpcję, inwestycje, mobilność, globalny handel, technologiczny optymizm i poczucie moralnego komfortu. Wystarczy, jak głosi ta opowieść, że gospodarka stanie się bardziej efektywna, niskoemisyjna, zelektryfikowana i cyfrowa. Wtedy rozwój będzie trwał dalej, a presja na środowisko zacznie spadać.
