
– Była 3:45. Myślałem że szyby powylatywaly. Zerwałem się, patrzę, jest dym. Minęło może pięć minut i na miejscu pojawiła się straż pożarna, policja i 10 samochodów – mówi pan Krzysztof, mieszkaniec Biskupi. To dwa kilometry od miejsca upadku i eksplozji niezidentyfikowanego obiektu. Na miejscu powstał 10-metrowy krater, który zabezpieczają służby.
