
Nie ma już żadnego bufora chroniącego świat przed szokiem podażowym – i to w momencie, gdy popyt zaczyna rosnąć za sprawą wakacyjnych wyjazdów. Aby ocenić, jak blisko świat znajduje się energetycznej katastrofy, „The Economist” przeanalizował panel wskaźników. Wynika z niego, że kaskada poważnych szkód ruszyła. I jest właściwie nie do zatrzymania.
