
Bartosz Firszt przez większą część sezonu pozostawał w cieniu i cierpliwie czekał na swoją szansę. Ta przyszła w kluczowym momencie walki o brązowy medal, gdy po kontuzji kolegi z drużyny pojawił się w podstawowym składzie PGE Projektu Warszawa. Choć dziś może cieszyć się z największego sukcesu w karierze, nie była to dla niego łatwa przeprawa. W rozmowie z Interią Sport przyznał, że po drodze przeżył „największą porażkę życia”. Wszystko odmienił jednak jeden telefon od Nikoli Grbicia. – Byłem jeszcze trochę zaspany i w lekkim szoku, więc nie do końca wszystko do mnie docierało – wspominał siatkarz.
