
Piękny sen Mai Chwalińskiej w Paryżu został w finale brutalnie przerwany. Polka okazała się wyraźnie słabsza od świetnie tego dnia dysponowanej Mirry Andriejewe, która wygrała 6:3, 6:2. W pamięci kibiców i to nie tylko tych z Polski na długo pozostaną w pamięci imponujące zwycięstwa tenisistki z Miechowa. Po ostatniej piłce w Rosjance coś pękło i wyraźnie rozemocjonowana padła na kolana. Skryła twarz w dłoniach, a gdy ją podniosła, w jej oczach widać było łzy.
