Prawica nie tylko cementuje dziś uwarunkowania własnej radykalizacji, ale szukając tożsamościowej odrębności, cała przesuwa się ochoczo w rejony, z których nie da się rozsądnie rządzić. Najbardziej sensowne rozważania modernizacyjne czy strategie gospodarcze są tu oferowane w pakiecie ze zwykłą eurofobią, która w przypadku przejęcia władzy, tym razem spęta nie pół, a cztery piąte energii rządu.
