
Przez tydzień jeździłem MG S9 – samochodem, który od początku potrafił irytować multimediami, kołysać nadwoziem i wyglądał tak, jakby jego wnętrze projektowało kilka różnych zespołów. Mimo to oddając kluczyki miałem poczucie, że pierwsze wrażenie było mylące, a MG trafiło w niszę, którą wielu producentów zdążyło już porzucić.
